
Przecież właściciel, prezes, dyrektor, kierownik czy lider zespołu znają swoją organizację. Wiedzą, czym firma się zajmuje, kto za co odpowiada, jakie są główne działy, jakie usługi świadczy firma, jakie ma produkty, klientów, cele i problemy.
Ale spróbujmy zadać to pytanie trochę inaczej:
Czy naprawdę znasz procesy, według których działa Twoja firma?
Tylko te prawdziwe. Codzienne. Z wyjątkami, skrótami, telefonami, mailami, Excelami, dodatkowymi akceptacjami, nieformalnymi decyzjami i sytuacjami, o których „wszyscy wiedzą”, ale których nikt nigdy nie opisał.
W wielu firmach odpowiedź na to pytanie wcale nie jest oczywista.
Jeden proces, wiele wersji prawdy
Jednym z najciekawszych momentów podczas analizy procesowej jest rozmowa z różnymi uczestnikami tego samego procesu.
Pytamy o ten sam obszar działania firmy, ale otrzymujemy kilka różnych historii.
Każda z tych osób może mówić prawdę. Problem polega na tym, że każda widzi tylko fragment rzeczywistości.
I właśnie dlatego ten sam proces może mieć w firmie kilka różnych obrazów.
Formalnie mówimy o jednym procesie. W praktyce każdy może mieć na myśli coś trochę innego.
Co zwykle znika z opisu procesu?
Kiedy pytamy: „jak wygląda ten proces?”, bardzo często otrzymujemy opis standardowej ścieżki.
Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda prosto.
Dopiero po kilku dodatkowych pytaniach okazuje się, że istnieją wyjątki.
To właśnie w tych pytaniach ukryty jest prawdziwy obraz procesu.
Bo proces to nie tylko główna ścieżka. To także warunki, wyjątki, decyzje, powroty, obejścia, zależności, role, terminy, powiadomienia, raporty i dane potrzebne do zarządzania.
Jeśli tego nie opiszemy, to nie mamy pełnego procesu. Mamy tylko uproszczoną opowieść o tym, jak proces powinien wyglądać.
Czy na takim obrazie można zarządzać firmą?
W tym miejscu warto zadać kolejne pytanie:
Czy niepełny i niespójny obraz procesu może być podstawą do spójnego zarządzania firmą?
Bo problem nie kończy się na tym, że różne osoby inaczej opisują ten sam proces. Prawdziwy problem zaczyna się wtedy, gdy na podstawie tych opisów próbujemy podejmować decyzje, porównywać wyniki, planować zmiany albo budować system informatyczny.
Jeżeli każdy dział rozumie proces trochę inaczej, trudno mówić o jego powtarzalnej realizacji.
Ta sama sprawa w jednym zespole może przechodzić przez trzy kroki, w drugim przez pięć, a w trzecim przez dodatkową nieformalną akceptację, o której nikt nie wspomina w procedurze.
W efekcie firma nie ma jednego procesu. Ma kilka lokalnych sposobów działania.
Podobny problem pojawia się przy porównywaniu wyników.
Jeżeli jeden zespół uznaje zadanie za zakończone po wykonaniu pracy, drugi po akceptacji kierownika, a trzeci dopiero po przygotowaniu dokumentu końcowego, to czy naprawdę możemy porównywać czas realizacji tych zadań?
W raporcie wszystko może wyglądać spójnie. Mamy kolumnę „czas realizacji”, status „zakończone” i wykres pokazujący wyniki poszczególnych zespołów.
Ale pod spodem mogą kryć się zupełnie różne definicje tego samego wskaźnika.
A skoro trudno porównywać wyniki, trudno też planować przyszłość.
W takiej sytuacji firma nie zarządza jednym wspólnym procesem. Zarządza kilkoma lokalnymi wersjami procesu, często opartymi na doświadczeniu konkretnych osób, nieformalnych zasadach i rozwiązaniach wypracowanych przez lata.
To może działać przez długi czas. Szczególnie wtedy, gdy organizacja jest stabilna, a kluczowe osoby dobrze znają swoje obowiązki.
Problem pojawia się wtedy, gdy firma chce rosnąć, wdrażać nowe narzędzia, porównywać oddziały, skalować działania, automatyzować pracę albo przekazać wiedzę nowym pracownikom. Wtedy okazuje się, że doświadczenie ludzi jest bezcenne, ale nie wystarcza jako jedyna podstawa zarządzania. Analiza procesowa pokazuje firmie jej własne odbicie.
To, jak różnie ten sam proces wygląda w oczach jego uczestników, najlepiej widać podczas analizy procesowej. Dopóki rozmawiamy osobno z pracownikiem, kierownikiem, dyrektorem czy osobą odpowiedzialną za raportowanie, każdy opis wydaje się logiczny.
Problem polega na tym, że te opisy nie zawsze składają się w jeden spójny obraz.
Dopiero kiedy na podstawie rozmów, warsztatów, analizy dokumentów i obserwacji budujemy wspólny opis procesu, a następnie pokazujemy go poszczególnym uczestnikom, zaczyna dziać się coś bardzo ciekawego. Ludzie często ze zdziwieniem zauważają, jak wiele elementów było dla nich niewidocznych.
I to jest jeden z największych efektów dobrej analizy procesowej.
Chodzi o to, że organizacja może zobaczyć samą siebie z boku.
Analiza procesu jako wstęp do digitalizacji. Digitalizacja procesu biznesowego często kojarzy się z wyborem narzędzia.
Pierwsze pytanie powinno brzmieć:
Czy naprawdę rozumiemy proces, który chcemy zdigitalizować?
Jeżeli próbujemy cyfryzować proces, którego dobrze nie znamy, ryzykujemy, że system tylko przeniesie do świata cyfrowego istniejący chaos.
Dlatego analiza procesu jest świetnym wstępem do digitalizacji.
Dopiero na takiej podstawie warto projektować aplikację.
Wtedy system nie jest tylko elektronicznym formularzem. Staje się narzędziem wspierającym rzeczywisty sposób działania firmy — albo jeszcze lepiej: pomaga ten sposób działania uporządkować.
System nie powinien być cyfrową kopią chaosu
Wiele problemów we wdrożeniach systemów bierze się z tego, że zbyt szybko przechodzimy do projektowania ekranów, formularzy i funkcji.
Zadajemy pytania:
To są potrzebne pytania. Ale jeśli zadamy je zbyt wcześnie, możemy zaprojektować system na podstawie niepełnego obrazu procesu.
Aplikacja biznesowa powinna wynikać z procesu, a nie odwrotnie.
Najpierw trzeba zrozumieć, kto inicjuje sprawę, kto podejmuje decyzje, jakie są warunki przejścia między etapami, jakie wyjątki występują najczęściej, jakie dane są potrzebne do działania, a jakie tylko „od zawsze były w formularzu”.
Dopiero później można odpowiedzialnie projektować formularze, statusy, powiadomienia, automatyzacje, raporty i integracje.
Bo digitalizacja sama w sobie nie rozwiązuje problemów organizacyjnych.
Dlatego dobrze przeprowadzona analiza procesu nie jest kosztem przed wdrożeniem. Jest zabezpieczeniem przed wdrożeniem złego rozwiązania.
Na końcu wróćmy do pytania z początku.
Czy znasz swoją firmę?
Być może znasz ją bardzo dobrze z perspektywy strategii, wyników, klientów albo struktury organizacyjnej.
To nie są pytania wyłącznie dla działu IT.
To są pytania o sposób zarządzania firmą.
Firma, która nie ma wspólnego obrazu swoich procesów, może działać dzięki doświadczeniu ludzi. Często działa tak przez lata. Ale trudno jej świadomie skalować działalność, porównywać wyniki, wdrażać nowe osoby, automatyzować pracę i budować powtarzalny model zarządzania.
Dlatego analiza procesu nie jest tylko etapem przygotowania do wdrożenia aplikacji.
Jest sposobem na sprawdzenie, czy organizacja rzeczywiście wie, jak działa.
A dopiero wtedy można odpowiedzialnie odpowiedzieć na kolejne pytanie: jaką część tego działania warto zdigitalizować?